Przenoszę wzrok na niego i opada mi szczęka. Dżinsy? Już czuję, że coś ściemnia.
-Idziesz na przyjęcie w dżinsach?
Nie odpowiada, powoli wyjeżdża z parkingu i kieruje się na północ, a ja wzdycham odwracając wzrok w szybę.
-Gdzie właściwie jedziemy? -pytam, gdy mijamy nieznane mi ulice.
Jeszcze nigdy tu nie byłam. Rodzice każą trzymać nam się z dala od północy, tymczasem Cody właśnie tam zmierza.
-Cody, jesteśmy na Braton! -nagle się orientuję, więc przerażona go ostrzegam -Wiesz, gdzie jedziesz?
Wzdycha, odwracając głowę w moją stronę. Nagle coś w sobie przełamuje i przemawia do mnie niepewnym głosem.
-Sophie.. nie mów rodzicom, proszę. Nie będziemy tam długo.
-Gdzie? -marszczę brwi. O czym on do mnie mówi?
-Nie powiesz im, prawda? -zaczynam się niepokoić.
-Nie możemy tu być, Cody! -zrezygnowana podnoszę głos, patrząc na niego, jakby oszalał. Tu jest niebezpiecznie -Rodzice jak się dowiedzą..
-Nie dowiedzą. Proszę..
-Tu są sami alkoholicy i narkomanie! -krzyczę głosem, jakby postradał zmysły. Nie zdziwiłabym się, gdyby tak było. To jest szalone, nie pasujemy do tego świata.
-Nie, Sophie! Tu są ludzie którzy robią to, na co mają ochotę! Ludzie niezależni! Chcę.. poznać ich świat.. to, jacy oni są.. jaki ja jestem naprawdę..
Nie poznaję swojego brata bliźniaka. Prawdziwy Cody nigdy by tak nie powiedział. Czuję dziwną potrzebę spytania go, czy nie jest pod wpływem alkoholu, bo gada takie głupstwa.
-Ale nie mo..
-Sophie! -przewraca oczami, lecz widząc mój urażony wyraz twarzy, pyta grzecznie -Proszę.. nie powiesz?
No, super.. zgodziłam się. Cody obiecał, że mnie nie opuści, a już w pierwszej sekundzie naszego pobytu w pobliskim clubie poszedł nie wiadomo gdzie, zostawiając mnie z jakąś dziewczyną. W sumie jest miła, ładna i co najważniejsze - nie jest pijana. Wiem, że ma na imię Sierra i jest.. cóż.. lesbijką.
Ale bardzo mi tu niezręcznie, wszędzie wokół mnie pijani, spoceni ludzie, głośna muzyka i odór alkoholu oraz nie chcę nawet myśleć czego.
Nie jestem typem dziewczyny, która jest przyzwyczajona do takiego klimatu, więc trzymam się na dystans. Mam nadzieję, że Cody będzie tu tylko chwilę i wrócimy do domu.
-Chodź! -blondynka łapie mnie za rękę ciągnąc w stronę sceny, gdzie dj właśnie pyta, kto następny w kolejce do karaoke.
-Nie! Nie.. nie.
-No weź! Cody mówił, że śpiewasz, więc teraz się nie wymigasz! -ze śmiechem kiwa do mnie palcem, po czym siłą zaciąguje na scenę. Już mam dość ciekawskich spojrzeń co do mojego ubrania, nie chcę tu dłużej przebywać, lecz jej uśmiech mnie przekonuje. To aktualnie jedyna osoba, którą znam stąd.
Na początku, gdy stoję na scenie, jestem niepewna i nieśmiało się uśmiecham. Lecz gdy słyszę pierwsze nuty piosenki, zamykam oczy i zatracam się w muzyce, lekko uśmiechając się, wydobywam z siebie dźwięki..
Za każdym razem, gdy przebiegam wzrokiem po widowni, przed oczami mam brązowe tęczówki wpatrujące się we mnie i za każdym razem, gdy czuję intensywność tego spojrzenia, w moim brzuchu rodzi się dziwne uczucie, przyprawiające mnie o motylki.
I believe, I believe there's love in you,
Gridlocked on the dusty avenues,
Inside your heart, just afraid to go.
I am more, I am more than innocent,
But just take a chance and let me in,
And I'll show you ways that you don't know.
Don't complicate it,
Don't let the past dictate.
Yeaaah,
I'have been patient, but slowly I'm losing faith.
So please, I know you baby,
I know you baby.
So please, I know you baby,
I know you baby.
I believe, I believe you could love me,
But you're lost on a road to misery.
And what I gave to you,
I can never get back!
Don't complicate it,
Don't drive yourself insane.
Yeaaah,
Say what you will but I know that you want to stay!
So please, I know you baby,
I know you baby.
So please, I know you baby,
I know you baby.
Chemicals rushing in,
I know it's you that I belong to.
I'm burning like a cannonball in the air,
Crushing into who I belong to.
Uuuuh uh, uuuuh uuuuh uh.
I have been patient, but slowly I'm losing faith.
Please, I know you baby,
I know you baby.
So please, I know you baby,
I know you baby.
So please, I know you baby,
I know you baby.
So please, I know you baby,
I know you baby.
The shadows of your heart
Are hanging in the sweet, sweet air.
I know you baby.
The secrets that you hide,
control us and it's just not fair.
I know you baby.
Gdy kończę, słyszę brawa. Niektórzy się śmieją, za pewne z mojego stroju. Ja jedyna mam sukienkę do kolan i ja jedyna nie pokazuję pewnych części ciała.
Nie pasuję tu.
-Dziękujemy, Sophie. -Z uprzejmym uśmiechem dj mnie żegna, a ja schodzę ze sceny, czując jak moje serce bije. -Mocny głos.
Sierra do mnie od razu podbiega i przytula, a ja zaskoczona odwzajemniam delikatnie uścisk.
-Tak ślicznie śpiewasz! -zafascynowana się uśmiecha od ucha do ucha, a ja nieśmiało odwzajemniam również uśmiech - Chcesz może drinka?
-Um.. nie dziękuję -odmawiam, a ona wzrusza ramionami. Gdy się wszędzie rozglądam, posyła mi pytające spojrzenie, więc wyjaśniam -Właściwie to szukam swojego brata.
-Oh, zaprowadzić Cię do niego?
Kiwam wdzięcznie głową, a ona ponownie łapie mnie za rękę, tym razem splatając nasze palce.
Kurde, zaczynam się niepokoić.
Po chwili rozglądania się, widzę Cody'ego w towarzystwie jakiegoś zakapturzonego kolesia. Rozmawiają o czymś, po czym zakapturzony chłopak podaje coś mojemu bratu, a ten niezauważalnie chowa to do kieszeni.
Tykam go w ramię, ponieważ stoi tyłem do mnie.
-Um.. Cody? -mój cichy głosik wydobywa się ze mnie, a ja jestem pewna, że nie usłyszał tego. Za głośno tu.
Jednak tamten gość unosi głowę, a ponieważ jest ciemno, nie widzę jego twarzy. Jedynie te same brązowe oczy wpatrzone tak samo intensywnie w moje.
-Oh, Sophie! -woła, jakby udając, że mnie szukał. -Chodźmy.
Pociąga mnie szybko za rękę, ciągnąc w stronę wyjścia. Odwracam się raz, a potem drugi, by dojść do wniosku, że tamten wciąż się patrzy.
Gdy wchodzimy do samochodu, pytam
-Kto to był?
-Nikt ważny.. -wzdycha -I jak Sierra?
-Jest lesbijką i prawdopodobnie chciała mnie poderwać.. -zaciskam usta w cienką linię, próbując nie wybuchnąć śmiechem.
-Fajnie -śmieje się -Ale jest miła, prawda?
Chichoczę, przewracając oczami.
-Tak, jest miła.
Zastanawiam się przez długą chwilę, lecz w końcu zbieram się na odwagę, by zapytać brata:
-Skąd znasz tych ludzi?
Nerwowo zerka na mnie i zagryza wargę, po czym unika mojego wzroku. To, co robi, gdy się denerwuje.
-Ee.. ze szkoły.. -niepewnie odpowiada, a ja czuję, że coś kręci.
-Ze szkoły? Myślałam, że osoby stamtąd nie chodzą do szkoły prywatnej, jak my. -zastanawiam się chwilę nad tym.. -Czemu więc jeszcze nigdy ich nie spotkałam?
Chcę go o to zapytać, lecz on wzdycha. To znak dla mnie, abym się zamknęła, więc milknę, myśląc nad jednym zdaniem: jak dobrze znam swojego brata?
***
Okej.. no więc jeśli ktokolwiek to czyta, niech napisze chociaż kropkę w komentarzu
Widzę, że jest parę wyświetleń, ale chcę się przekonać czy ktoś to czyta:)
Muszę przyznać, że.. zaczyna się ciekawie:)
OdpowiedzUsuńFajne początki, czekam na następny:))
Świetne
OdpowiedzUsuń