niedziela, 19 kwietnia 2015

4. A więc mnie lubisz?

   -Jak było na randce z Nelsonem? -pyta tata, gdy rano schodzę na śniadanie.
   -Byłam z Natanem, tato -wzdycham. On też będzie miał o to pretensje?
   -Po co?
Poważnie..?
   -Jeju tato, naprawdę? -wkurzona wychodzę z pomieszczenia.
   -Nie zjesz? -krzyczy z kuchni.
   -Nie jestem głodna. -warczę.
Wyjmuję telefon z kieszeni dżinsowej kurtki, czując wibracje.

Od: Leila
Czekam pod bramą

   -Wychodzę! -krzyczę, by wszyscy mnie usłyszeli.
Rzeczywiście, pod bramą czeka moja przyjaciółka, stukając palcami w telefon. Prawdopodobnie pisze z Ryanem, swoim byłym.
   -Hej! -szeroko się uśmiecha. -Jak tam randka z Natanem? I jak na tym przyjęciu?
   -Powiem Ci po drodze.

Opowiedziałam jej o "przyjęciu" czyli o klubie na Braton i o Sierrze, a także o randce z Natanem.
   -Natan jest taki kochany.. no i pasujecie do siebie!
   -Naprawdę tak uważasz? -rumienię się. -Prawie się pocałowaliśmy, gdyby nie moja matka...
   -Oh, to masakra! Ona wciąż o Nelsonie?
Wzdycham.
   -No.. wiesz, tym bardziej, że rodzice Nelsona sponsorują mojego tatę.
   -Nie lubi Natana? Przecież jest miły i też ma kasę..
   -Ona go nawet nie zna.. i powiedziała, że nie ma zamiaru poznać.
    -Ryanprzyjeżdżadomnienaweekend.
Nic nie rozumiem..
   -Co? Mogłabyś ciut wolniej..?
   -Ryan przyjeżdża do mnie na weekend.. -szepcze zarumieniona. Wie, że go nienawidzę. Zdradził moją przyjaciółkę! I do tego dostawiał się do mnie!
   -Wiesz co myślę na te..
   -Obiecał mi, że to koniec! Zmienił się, rozumiesz? -warczy. Woah, spokojnie!
   -Ale czy na pewno.. po prostu mu nie ufam!
   -Napisał mi, że od pięciu miesięcy z nikim nie spał.
  -A tymczasem drugą ręką miział jakąś inną laskę..
   -Po prostu zazdrościsz! Zazdrościsz, bo ja mam normalnych rodziców, którzy szanują mnie i moje wybory!
Auć.
Wpatruję się w nią, zatrzymując się pod szkołą.
   -Soooph! Przepraszam..
   -Daj spokój.. -wychodzę pierwsza z samochodu, trzaskając drzwiami. Troszkę zabolało.
Weszłam do szkoły obojętnie, olewając Leilę. Mam to gdzieś.
Oby tylko nie spotkać Nelsona..
   -Hej, Sophia! -znam ten głos... nieee.... czemu zawsze muszę krakać?
   -Witaj, Nelson -próbuję wyglądać, jakby wcale mnie nie irytował.
   -Czemu się nie odzywałaś? Gdzie byłaś wczoraj? Dzwoniłem na stacjonarny z piętnaście razy.
Boże, co za psychol..
   -Była ze mną.
Słyszę czyiś głos. Go też skądś znam... Przede mną staje Natan.
Wtedy Nelson się zbłaźnia..
   -Czemu? -słucham? Czy on siebie słyszy?
   -Widocznie mnie lubi? -widocznie Nate'a nie śmieszy to pytanie. Wydaje mi się, że czuje się urażony.
   -Mówię do Ciebie? -odgryza się dziecinnie. -Czemu z nim wyszłaś, co?
   -Boże, Nelson.. nie jestem Twoją własnością.. nie jestem niczym dla Ciebie! Nie jestem Twoją dziewczyną, czy przyjaciółką, byś miał prawo się domagać odpowiedzi na to pytanie..
   -Ale...
   -Ale? Jesteś dla mnie nikim, Nelson. Lubię Nate'a, więc się z nim umówiłam. Czy ta odpowiedź Cię satysfakcjonuje?
Uśmiecham się sztucznie. Natan mnie obejmuje, a Nelson prycha, odchodząc.
Kurde, może przesadziłam...
   -A więc mnie lubisz? -czuję jak rumieniec leniwie wpływa na moją twarz.
   -Na to wygląda.
I znów.. powoli nachyla się i czuje jego oddech.. wreszcie...
DRRR DRRR
Dzwonek na lekcje. Jezu!
Zerkam na niego, widząc ten piękny uśmiech. Po chwili chichoczemy, jak pięciolatki. Akurat my musimy mieć takiego pecha..
Rozglądam się. Kolejny raz widzę tego samego zakapturzonego faceta. On chyba naprawdę mnie śledzi..
Chcę już do niego podejść, gdy zatrzymuje mnie jeden z nauczycieli.
   -Proszę wracać na lekcje!
Wzdycham i kieruję się w stronę sali od chemii, a gdy się obracam, go tam już nie ma.
Przerażający typ.

Na matematyce ktoś rzuca we mnie kartką. Zerkam za siebie. To Leila..

SŁYSZAŁAM JAK DOWALIŁAŚ NELSONOWI
JESTEM DUMNA
NIE GNIEWAJ SIĘ!!! XX

Uśmiecham się do niej i wzruszam ramionami. Śmieje się cicho.
Tak właśnie wyglądają nasze kłótnie..
   -Chcesz coś dodać, Panno Brown? -odzywa się Pan Smith. -Czemu nie ma Cody'ego w szkole?
I co ja mam teraz powiedzieć? Sama nie wiem co się z nim dzieje..

"Przeciwieństwa się przyciągają..
pokochała dno, gdy była na szczycie" Słucham Pani Bennett, zapisując każde słowo w zeszycie.
Kocham uczęszczać na zajęcia z literatury.
   -Chciałby ktoś podzielić się jakimś cytatem?
Rozglądam się. Penelope podniosła rękę.
    -I choćbyś się wypierał, że miłości w Tobie już nie ma.. Twoje smutne oczy zawsze Cię zdradzą.
To również zapisuję w swoim notatniku.
   -Piękne, Panno Feve -uśmiecha się. -Może.. Sophie?
Unoszę na nią wzrok.
   -Umm.. okej. Troszkę nawiązując do smutnych oczu Penelope -cicho chichoczę, by złagodzić napięcie, które zawsze we mnie rośnie w takiej chwili, a po paru spokojnych oddechach czytam to, co napisałam zaledwie tydzień temu.
   -Niebo dzisiaj jest takie smutne.. prawie tak smutne jak Twoje oczy.. lub Twoje oczy są tak smutne, jak niebo.. -unoszę wzrok na wszystkich. Wsłuchują się w każde moje słowo. -Nie wiem, jedyne co widzę, to niebo w Twoich oczach..
Sala milknie, a ja wstrzymuję oddech.
   -Robisz wielkie postępy. Podoba mi się. -Pani Bennett uśmiecha się do mnie. Odwzajemniam uśmiech, zamykając zeszyt.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz